O autorze
Z zamiłowania i powołania mama nastoletniej Córki. Z wykształcenia prawnik. Sercem oddana prawom dzieci i postrzeganiu przez nich świata. W duszy pobrzmiewa pisarka i dziennikarka. Prowadziła blog, publikowała artykuły w Studio Opinii.

Kompromis demokracji

Nikt dotąd nie wymyślił lepszego systemu niż demokracja i powiedział to wybitny filozof, nie ja. Chociaż według Platona ustrój demokratyczny jest ustrojem najbardziej niestabilnym, a demokracja nieuchronnie prowadzi do tyranii, ponieważ cechuje ją brak dyscypliny społecznej, respektu dla władzy, anarchia, brak dostatecznych kompetencji rządzących oraz demoralizacja wolnego ludu. O filozofii można mówić bez końca.

Lubię kampanie wyborcze. Niemniej jednak, podczas ich trwania, wyciąganie tzw. „królików z kapelusza” czy próby załatwiania „pewnych społecznie nośnych spraw” ad hoc, bez konsultacji społecznych, przy skrajnych emocjach zwolenników i przeciwników trochę mnie niepokoją. Jednym z takich tematów, które wyskoczyły jak Filip z konopi podczas kampanii prezydenckiej jest lekcja religii w szkole, a mówiąc precyzyjnie wycofaniem lekcji religii ze szkół. Przeczytałam na ten temat różne komentarze, artykuły, wypowiedzi, stanowiska od lewa do prawa i jedno jest pewne. Warto się nad tym problemem zatrzymać, pochylić bez uprzedzeń, bo co nagle to po diable. Podział społeczny, przebiega praktycznie do środku.



Jak napisać obiektywnie o lekcji religii w polskiej szkole? Czy jest to w ogóle możliwe?

Na 28 państw Unii Europejskiej, lekcja religii w szkole obowiązuje w 24 państwach, w tym jest obligatoryjna w 15-stu, a fakultatywna jak np. w Polsce w 9-ciu. Jak Europejczycy sobie z tym radzą? Radzą. Tym bardziej, że mówiąc religia mamy przecież na myśli nie tylko chrześcijaństwo, ale i judaizm, islam, prawosławie, luteranizm, buddyzm, hinduizm. Europa i świat stają się coraz bardziej kosmopolityczny, a religii jest wiele.

Kilka faktów na temat katechezy, etyki czy religioznawstwa w innych krajach UE.

Lekcje religii są obowiązkowym przedmiotem m. in. w Niemczech, Austrii, Szwecji, Słowacji, Włoszech, Hiszpanii, Grecji, Belgii, Irlandii, na Węgrzech, Cyprze czy Malcie. Europejczycy, na co dzień nie zaprzątają sobie tym przysłowiowej głowy. Unia Europejska, nie tak dawno, sporządziła raport na ten temat tzw. REMS „Religious education in a muliculturar society”. Co ciekawe, w Europie jest wiele państw wyznaniowych tzn. takich, które umieściły w formie normy prawnej tj. w Konstytucji zapis o obowiązującej w kraju religii, a zasady wyznawanej wiary przekładają się na struktury państwowe, np. w Grecji prawosławie, na Malcie katolicyzm, a w Norwegii luteranizm. W Norwegii, każdy uczeń obowiązkowo uczęszcza na lekcje religii, a w prawo zobowiązujące obywateli do wychowania dzieci w religii.

W Wielkiej Brytanii, w której istnieje Kościół Anglikański i Kościół Szkocki, to Królowa Elżbieta II mianuje biskupów na wniosek premiera, a synod kościelny wnosi propozycję do parlamentu o wniesienie uchwały kościelnej tzw. inicjatywy ustawodawczej. Religia (ang. religious education, RE) jest obowiązkowym przedmiotem w systemie edukacji publicznej. Szkoły mają obowiązek nauczać religii, a mówiąc precyzyjnie lekcji religioznawstwa. Program nauczania ustala się zgodnie z lokalnymi i krajowymi wytycznymi. Podstawą prawną religii w szkole angielskiej jest Education Act z 1944, uzupełniony o Education Reform Act z 1988 roku. Przedmiot polega na poznawaniu różnych religii, przywódców religijnych oraz wszelkich innych tematów związanych z daną religią i aspektami moralnymi. Lekcje nie mają charakteru jawnie wyznaniowego, jak w innych państwach, ale program musi uwzględniać ważną rolę chrześcijaństwa w europejskiej historii Starego Kontynentu. Religia chrześcijańska jest najszerzej omawiana na zajęciach. Każdy rodzic ma prawo wypisać dziecko z RE, ale ich decyzja musi być zatwierdzona przez szkołę.

W wielu krajach nie istnieje alternatywna forma dla lekcji religii, jak np. w Polsce opcja lekcji etyki. Co ciekawe, w większości krajów UE lekcje religii w szkołach są finansowane przez państwo, a program nauczania przygotowywany jest przez Kościół. Konkludując, tak naprawdę Francja jest chyba jedynym, dużym państwem w Unii Europejskiej, która całkowicie odrzuciła katechezę we wszystkich publicznych szkołach.

Pamiętam, jak w czasach komunistycznych uczęszczałam na lekcje religii do salki katechetycznej przy parafialnym kościele. Takie czasy. Może nawet bardziej doceniało się te spotkania? Lecz gdybym wówczas mogła mieć wybór i opcję lekcji religii w szkole, byłoby mi wygodniej oraz sprawniej logistycznie. Po prostu. Bez głębszej ideologii czy demagogii. Dzisiaj, kiedy przyglądam się uważnie szkole i mam doświadczenie, jako rodzic ucznia uczęszczającego na katechezę uważam, że lekcja religii mogłaby być w szkole albo w kościele. Aczkolwiek nie wiem, co na to same dzieci i młodzież, których nikt o zdanie nie pyta, a to ewentualnie one będą miały ten przedmiot poza murami szkoły, nie my. To one będą zobligowane pójść po szkole do kościoła, skoro tylko tam uzyskają wiedzę na ten temat. To one będą musiały przy ogromnym nadmiarze swoich obowiązków szkolnych, pozaszkolnych, kółek zainteresowań, korepetycji, dodatkowych zajęciach, treningach, uwzględnić jeszcze i tę opcję „wyjścia”. A co w sytuacji, kiedy niektórzy uczniowie ten przedmiot w szkole po prostu lubią? Czy ich głos w dyskusji ma jakiekolwiek znaczenie? W mediach, co jest absolutnie zrozumiałe, odnajdujemy z reguły „złe wiadomości”. Nie ma popytu na „dobre wiadomości”, opisywanie czyjegoś zadowolenia, radości czy sukcesów.

Jeśli jednak lekcja religii, po latach komunizmu znowu jest w szkole, może warto na spokojnie i merytorycznie zastanowić się nad tym, jak usprawnić, reformować ten przedmiot, jeśli wymaga tego dobro ucznia, a nie „usunąć go do kosza” z napisem „niepotrzebny”. Często czytam opinie rodziców, a przede wszystkim uczniów, którzy uczęszczają na lekcje katechezy. Chcieliby, aby lekcja religii była raz w tygodniu, ponieważ fakultatywna lekcja etyki to tylko jedna godzina lekcyjna i zasada równości daje o sobie znać. Zdaniem uczniów, na pewno wiele do życzenia pozostawia poziom edukacji tej dziedziny nauki, umiejętności pedagogiczne katechetów, potrzeba dostosowania programu nauczania do wieku ucznia, interesująco prowadzone lekcje, kwestia rekolekcji, systemu oceniania bądź oceny końcowej na świadectwie czyli ogólny audyt lekcji religii pod względem dydaktyczno-merytorycznym. Dochodzą pytania dorosłych o sposób finansowania katechetów, księży, zakonnic, którzy jako nauczyciele wykładają ten przedmiot. Jest o czym myśleć. Myśleć, moim zdaniem jak leczyć, a nie jak amputować, ponieważ generalizacja jakiegokolwiek problemu, czy będzie on dotyczyć lekcji religii czy na przykład lekcji historii, zawsze odbiera komuś bądź czemuś indywidualizm i obiektywizm, a uczniom prawo, jeśli taką wyrażają wolę, do nauki danego przedmiotu. Jak w każdym środowisku, tak i wśród kadry pedagogicznej bywają zdolni oraz wartościowi katecheci, ale i zdarzają się także nieudolni i leniwi nauczyciele historii, języka polskiego, chemii i tak dalej. Tak naprawdę, codziennie oddajemy dzieci i młodzież w ręce osób, które czasami nie mają dostatecznego przygotowania pedagogicznego, a w niektórych przypadkach wręcz zdrowego rozsądku i to bez względu na przedmiot nauczania. Temat szkoły, edukacji, podstawy programowej, nauczycieli, uczniów jest tematem obszernym i na pewno nie czarno – białym.

Przewrotnie i z uśmiechem stawiam na koniec pytanie retoryczne. A może w ogóle zrezygnować z lekcji religii i lekcji etyki, a zamiast tych przedmiotów wprowadzić w szkołach lekcję filozofii dla wszystkich? Filozofia zawiera w sobie tak wiele bogactw, jak chociażby: religie świata, prawo, historię, moralność, formy demokracji, politykę, retorykę, logikę, paradygmaty, idee, iż byłby to z pewnością renesans humanizmu w polskiej szkole. Nomen omen proklamację humanizmu, odnajdziemy m. in. w naukach św. Jana Pawła II na temat wolności, równości, sprawiedliwości społecznej, solidarności międzyludzkiej, godności człowieka, szacunku dla różnych dziedzin działalności, pracy, nauki czy wiary. Zdobywana przez nas wiedza oraz doświadczenie w różnych dziedzinach naukowych, w tym religioznawstwa czy filozofii przeplata się na wszystkich poziomach życia i jest dynamiczna w czasie. A demokracja? Jak powiedział Monteskiusz, kto chce rządzić ludźmi nie powinien ich gnać przed sobą, lecz sprawić, by podążali za nim.
Trwa ładowanie komentarzy...